Egzamin

Dziś wielki dzień – Maciek miał swój pierwszy egzamin z gry na perkusji. Niby nic wielkiego, ale jednak.. Szczególnie jeśli sobie wyobrazicie że wchodzicie na salę, gdzie czeka na was widownia, zespół złożony z pięciu osób w wieku 35-50 lat (wokal, gitara, bas, klawisze itp.) i macie z nim zagrać cały utwór rockowy (w przypadku…

zatrzęsło…

ostatnio było trzęsienie ziemi właśnie w Szwajcarii. Trzęsło około 5 w skali Richter’a dokładnie 6 marca o godz. 21:00, no ale my jakoś nie odczuliśmy. Epicentrum w kantonie Glarus, czyli ok 20-30 km od naszej wioski. Wszyscy cali, na relacjach innych się skończyło 🙂 Więcej info tutaj: http://earthquake-report.com/2017/03/06/moderate-earthquake-switzerland-on-march-6-2017/

sanki

pojechaliśmy na sanki … niby nic wielkiego, ale jak się przejechaliśmu to stwierdzilismy że całe życie byliśmy w błędzie co do tego co oznacza jeździć na sankach. Trasa 7km w dół, żadnego podchodzenie pod górę – podjeżdża się pociągiem, do tego profesjonalne profilowane sanki (ceny za nowe 500 – 1000 EUR – oczywiście pożyczyliśmy) no…

lata ćwiczeń i są efekty

Nasz Maciek po latach ćwiczeń wreszcie doczekał się swojego pierwszego koncertu. Nie zagrał wprawdzie ani ze swoim aktualnie ulubionym ZZ Top ani w starciu Drumm Battle  z Philem Collinsem, ale w ramach młodzieżowej orkiestry z lokalnej szkoły muzycznej. Kilka tygodni przygotowań, ponad 30 muzyków z instrumentami od smyczków, instrumentów dętych, klawiszowe aż po sekcje rytmiczną, którą…

Narty… znowu… fajnie…

Zima przyszła – na dobre. W sumie podobnie jak wszędzie więc nie ma się czym chwalić… no może trochę :). Zaliczyliśmy już 7 dzień zjazdowy na nartach – tak w ramach weekendowych wypadów na pobliskie stoki – niezbyt duże, bo raptem 30-40km tras… no ale coż :). Jest jeszcze coś – świeci słońce, nie ma…

Urodziny Poli (wpis gościnny)

gościnny wpis żonki. zrobiony z łachą 😉 w grudniu nasza mała Pola obchodziła swoje 5 urodzinki. Szwajcarskim przedszkolnym zwyczajem jest z kolei obchodzenie urodzin dzieci zbiorczo- w kolejnym miesiącu po ich faktycznych urodzinach. Pola wraz ze swoją koleżanką z grupy, niejaką Elise dostąpiły tego zaszczytu dopiero wczoraj – jako ostatnie z całej grupy. Był to…

powroty i przyjazdy

kto nie był i nie przeżył ten nie wie że radością i koszmarem emigranta jest przyjazd do Ojczyzny, a jeszcze bardziej planowanie takiego przyjazdu. Lekarze, sprawy organizacyjne (w moim przypadku zamknięcie działalności gospodarczej i samochód w leasingu), konfrontacja z pretensjami o zbyt mało poświęconego czasu dla rodziny, znajomych i znajomych królika… lista jest długa i…

Warsztaty świąteczne w muzeum Polskim w Rapperswill

W jeden z ostatnich weekendów wybraliśmy się na warsztaty świąteczne w Rapperswill. Mieści się tam od ponad 140 lat muzeum Polski, które było namiastką Ojczyzny dla wielu znanych Polaków. Oszczędzę długiego opisu, który można znaleźć tutaj: http://www.muzeum-polskie.org/mpr/polski/. Warsztaty wspaniale zorganizowane i w miłej atmosferze, z pewnością dużą zasługa była obecność naszych serdecznych przyjaciół U z Rapperswill…

170 tysiący 1000-letnich książek

Jesień, z nieba pada, na zewnątrz zimno, więc udaliśmy się do biblioteki w Sankt Gallen. To nie byle jaka biblioteka, bo posiadająca jeden z największych zbiorów najstarszych książek na świecie – blisko 170’000 książek z ponad 1000-letnią historią. Pouczające, inspirujące i nudne dla 5-latków 🙂 Więcej informacji tutaj: http://www.stibi.ch/

Jesienna zaduma

Minął rok, a właściwie więcej. Rabelichtliumzug  – pochód z drążonym rzepami znowu u nas w Fallanden, a wraz z nim zaduma jesienna. W Polsce zawsze obchodzone w Rodzinnym gronie, z odwiedzinami na grobach i bigosem przy kominku…    

byle przed końcem sezonu – nadrabianie kulturowo-sportowe

ostatnie tygodnie minęły na nadrabianiu zaległości sportowo-kulturowych, ze szczególnym naciskiem na to pierwsze. Lato nadeszło późno, potem okres wyjazdów wakacyjnych i powrotów (i wyjazdów) do (z) Polski a następnie turbulentny początek szkoły (ogromne zdziwienie dzieci: co znowu muszę zacząć chodzić do szkoły??!?!?!), sprawiły że nie wiele było czasu aby „uderzyć” w góry i pozwiedzać okolice….

Status – czyli zagubieni w społecznych warstwach

Nigdy się nie zastanawiałem jaki mamy tu status społeczny bo po prostu było nam fajnie (i nadal jest) ale jest to z pewnością temat do rozważenia na pewnym etapie życia na emigracji. Jak żywo stają mi w tym momencie przed oczami moje doświadczenia z pobyt(ów)u w Niemczech, kiedy to nie raz miałem okazje poznać „zaradnych”…